• PPIGA2016_cmokcmok

    Pirate Parties International (PPI) 2016 General Assembly in Berlin

    Tydzień temu 23 i 24 lipca odbyło się w Berlinie walne zebranie pirackiej międzynarodówki (Pirate Party International). Nasz delegat wziął w nim czynny udział, głosował i wielokrotnie zabrał głos, między innymi w sprawie moderacji na listach dyskusyjnych PPI która wydaje się być niezbędna.

    Na zebraniu przegłosowano parę mało znaczących poprawek do statutu i wybrano nowy zarząd PPI. W skład nowego zarządu https://pp-international.net/about-ppi/board-of-ppi/ weszli ludzie z dużym doświadczeniem i sukcesami w prowadzeniu organizacji działających w dużej mierze poprzez internet – tak jak przewodniczący Guillaume Saouli który zakładał szwajcarski oddział Internet Society, czy wice-przewodnicząca Bailey Lamon która współdziałała z ruchem Occupy, wspierała kanadyjskich indian i wiele innych organizacji. Budzi to nadzieję na rozwiązanie biurokratycznego impasu w jakim PPI znajduje się właściwie od początku swojego istnienia nie będąc w stanie nawet utrzymać dostępu do własnych kont bankowych. Sądząc z agendy pierwszego zebrania nowy zarząd zamierza to wszystko uporządkować. Polska Partia Piratów będzie ich w tych działaniach wspierać.

    Bardzo ważnym zadaniem nowego zarządu jest usprawnienie komunikacji pomiędzy pirackimi partiami. Listy dyskusyjne bez żadnej moderacji stała się polem działania troli i niekończących się kłótni. Na razie nie wiadomo czy rozwiązaniem będzie wprowadzenie moderacji i jakiś podstawowych reguł użytkowania list – czy też może potrzebne będzie założenie jakiegoś forum – które da więcej możliwości organizacji poprzez podział na tematy, szybką informację zwrotnę przez przyciski ‚lubię to’ i tak dalej. Pokładamy duże nadzieje w tych pomysłach. Ahoy

  • r2

    Reforma prawa autorskiego w Parlamencie Europejskim

    23 i 24 lutego Parlament Europejski będzie debatować nad reformą praw autorskich na podstawie raportu Julii Redy. Po tej wstępnej debacie posłowie będą mieli jeszcze czas do 3 kwietnia na zgłaszanie poprawek, a członkowie komisji prawnej będą jeszcze pracować nad tekstem aż do 16 kwietnia.
    Raport ten proponuje wiele bardzo korzystnych zmian w europejskim prawie i mamy nadzieję, że zostanie on zaakceptowany. Jednak jesteśmy zdania, że wiele można też w nim poprawić. Nasi parlamentarzyści mogą jeszcze do raportu wnieść zmiany – mamy nadzieję, że będą to zmiany na lepsze. Chcielibyśmy zachęcić wszystkich, którzy zainteresowani są liberalizacją prawa autorskiego o poinformowanie o tym fakcie europosłów reprezentujących ich region. Można to zrobić za pomocą maili, telefonów – albo może nawet tradycyjnej poczty, dane kontaktowe wszystkich polskich europosłów można znaleźć na stronie Europarlamentu.

    Przygotowaliśmy poniżej listę poprawek i uzupełnień do raportu Julii Redy. Możecie je wykorzystać w listach wysłanych do Waszych europosłów.

    WYŚLIJ MAIL DO SWOJEGO EUROPOSŁA

    1. Z zadowoleniem przyjmujemy zapisane w preambule raportu przywołanie art. 11, 13, 14, 16, 17 i 52 Karty Praw Podstawowych UE. Proponujemy jeszcze uzupełnić tę listę o art. 7 i 8 Karty, dotyczące prawa do prywatności i ochrony danych osobowych. W niedawnej przeszłości prawa uczestników obiegu kultury bywały naruszane w imię potrzeby ochrony praw autorskich.

    2. Punkt 3 raportu proponujemy uzupełnić przez wskazanie, że do podmiotów, których słuszne interesy prawo autorskie powinno uwzględniać i chronić, należą wszyscy uczestnicy obiegu kulturalnego, włącznie z widzami, słuchaczami i czytelnikami. Zapisy te w ten sposób staną się spójne z zapisami punktu 8, który równocześnie proponujemy uzupełnić o wzmiankę podkreślającą, że prawo autorskie powinno sprawiedliwie wyważać interesy wszystkich zainteresowanych stron

    Continue Reading

  • Troll_Warning

    Oświadczenie w sprawie „copyright trolling”

     

    Polska Partia Piratów jest zaniepokojona instrumentalnym traktowaniem prawa przez kancelarię mecenas Anny Łuczak. Wytaczanie procesu karnego jedynie w celu zdobycia danych osobowych, które następnie używane są w procedurze wymuszania opłat nazwanych ugodami, jest cynicznym nadużyciem i lekceważeniem instytucji prawa karnego. Pełnomocnik kancelarii w rozmowie z Dziennikiem Internautów  stwierdził: „Pewność (jest – red.) co do tego, że na danym IP  przy pośrednictwie danego łącza internetowego o konkretnej godzinie z  danego numer IP wychodziły sygnały związane z rozpowszechnianiem  utworu.” Jednak zakładane sprawy karne nie kończą się skazaniem, co dowodzi, że wspomniana „pewność” nie jest jednak tak pewna.

    Programy klasyfikujące pliki z zapisem utworów nie są nieomylne i na przykład żądania zablokowania filmu na portalu Youtube często opierają się o taką błędną klasyfikację.  Zdarza się też, że firmy zajmujące się ochroną praw autorskich celowo zamieszczają w sieci pliki nie zawierające utworu, pod jakim są reklamowane.  Jest to wybieg mający utrudnić dzielenia się plikami. Nie wiemy jaki procent spraw zakładanych przez kancelarię opiera się na takich zafałszowanych poszlakach.

    Polska Partia Piratów nie uważa dzielenia się plikami za czyn społecznie szkodliwy, wręcz przeciwnie, sądzimy, że kultura jest wynikiem naturalnego procesu wymiany, w którym uczestniczy cale społeczeństwo. Taka społeczna dystrybucja dzieł, umożliwiona przez Internet, mogłoby zastąpić wielu pośredników i obniżyć koszty uczestnictwa w kulturze. Niestety, polskie prawo nam tę możliwość zamyka i publiczne dzielenie się plikami traktowane jest jako przestępstwo. My nie namawiamy do łamania prawa — proponujemy jego zmianę. Tym bardziej niepokoi nas proceder „copyright trolling”, który podważa powagę sądów karnych.

    W interesie społeczeństwa jest wspieranie twórców. Nie znaczy to jednak, że należy za wszelką cenę wspierać wszystkie możliwe sposoby zarabiania pieniędzy na dziełach twórców przez rozmaitych pośredników. Taką ceną, której naszym zdaniem społeczeństwo nie powinno płacić, jest szantażowanie niewinnych osób i wymuszanie na nich arbitralnych opłat.

    Na koniec chcielibyśmy dodać, że miano piratów zostało nam przypisane przez lobby copyright na początku naszej działalności, ale teraz nosimy je z dumą. Bycie piratem jest głosem poparcia dla nieskrępowanego rozwoju kultury współczesnego społeczeństwa, za którym prawo po prostu nie nadąża lub jest wykorzystywane w cyniczny sposób, co uwidacznia działalność kancelarii mecenas Anny Łuczak.

  • 2014-05-15-18.33.03

    AntyTTIP

    Z 16 europejskich miast w których wczoraj odbyły się, współorganizowane przez pirackie partie, demonstracje przeciwko umowie TTIP najdramatyczniej było chyba w Brukseli — gdzie według różnych internetowych doniesień aresztowano kilkuset demonstrantów. W Warszawie było spokojniej — ale pojawiło się ponad sześćdziesięciu demonstrantów reprezentujących tak różne opcje polityczne jak antykapitalistyczna Pracownicza Demokracja i nasi koalicjanci, Partia Libertariańska. Pokazuje to, że problem z TTIP jest głębszy niż podział na lewicę i prawicę.

    Nasz wiceprezes i organizator protestu Zbigniew Łukasiak powiedział:

    Problem z TTIP to trzy sprawy. Tajność negocjacji, która wykracza poza to, czego wymagałaby taktyka negocjacyjna, którą na początku nasi reprezentanci się zasłaniali, bo obejmuje również dokumenty które już obie strony negocjacji znają i które tajnymi pozostają tylko dla naszych społeczeństw. Drugą sprawą jest rozdział na temat praw autorskich — o którym przez tajność negocjacji wiemy na razie tylko tyle, że będzie, ale z różnych przecieków dowiadujemy się, że ma on zawierać artykuły dotyczące skuteczniejszego egzekwowania praw autorskich, a także takie nowości jak ‚prawa nadawców’ czy ‚ochrona danych z testów leków’. To jest dla nas problematyczne nie tylko, że względu na wprowadzanie nowych szkodliwych regulacji, ale także przez to, że taki traktat międzynarodowy zabetonuje już istniejące regulacje i uniemożliwi ich reformę. Trzecią sprawą jest rozdział o ochronie inwestorów. Polska, już niestety 25 lat temu, podpisała dwustronną umowę z USA zawierającą podobne zapisy do tych które mają być w TTIP — ale następny międzynarodowy traktat dodatkowo zabetonuje i uniemożliwi nam wyjście z tych niekorzystnych układów.

    Poza przemowami odbył się też zorganizowany przez partię Zielonych happening w którym ośmiornica TTIP zjadała polską Konstytucję, Deklarację Praw Człowieka i inne dokumenty potulnie dostarczane przez prezydenta Obamę, kanclerz Merkel i premiera Tuska. W ten bardzo zabawny sposób uświadomiali oni jak TTIP wpłynie na nasze prawa i na suwerenność naszego państwa.

  • ttip

    TTIP – Komisja Europejska obiecuje publikować więcej dokumentów

    Wczoraj w Ministerstwie Gospodarki odbyły się konsultacje w sprawie TTIP.

    Nas reprezentował Zbyszek Łukasiak który już na początku dyskusji zaprotestował przeciwko używaniu terminu ‚własność intelektualna’.  Na razie nikt się tym nie przejął – ale musimy być wytrwali.

    Rozmowa toczyła się głównie na temat tajności procesu negocjacji i tak zwanego Investor State Dispute Settlement – czyli mechanizmu prawnego za pomocą którego firmy które zainwestowały w danym państwie mogą przed sądami arbitrażowymi domagać się  od tego państwa odszkodowania za ich zdaniem nieuczciwe traktowanie. Ciekawe spojrzenie na to czym są umowy takie jak TTIP wyraził na spotkaniu nasz kolega Władek Majewski mówiąc o tym, że stronami w nich nie są tak naparwdę państwa – ale korporacje i społeczeństwa. Rzeczywiście rządy państw negocjują te umowy – ale koflikt interesów w tej grze jest często nie tyle pomiędzy nimi bezpośrednio ile między korporacjiami a społeczeństwami tych państw. Stwarza to zagrożenie, że negocjatorzy dążyć będą do kompromisu w którym ustępstwa wobec korporacji mającej siedzibę w jednym państwie opłacone będą ustępstwami wobec korporacji mającej siedzibę w drugim państwie – a zapłacą za to wszystko społeczeństwa.

    Czym jest ISDS i jakie zagrożenia stwarza można poczytać chociażby w wikipedii. Wszelkie umowy międzynarodowe ograniczają w pewnym stopniu suwerenność państwa – ale ISDS robi to w sposób szczególnie przebiegły – bo formalnie pozwala ustawodawcy na zmianę prawa – ale w praktyce może spowodować, że za każdą zmianę niekorzystną dla zagranicznych korporacji państwo będzie musiało zapłacić słoną karę. Dla nas szczególnie niebezpieczne wydaje się powiązanie ISDS z prawami monopoli intelektualnych, wiemy jak twórcze potrafią być wyliczenia koncernów muzycznych i wytwórni filmowych na temat zysków jakie tracą na tej czy innej formie dzielenia się utworami. Jednak nasze państwo jest już związane tego typu umową z USA, umową wynegocjowaną tuż po zmianie ustroju w 1989 roku kiedy państwo polskie miało nikłą siłę przetargową i co za tym idzie bardzo dla nas niekorzystną. Okazuje się, że dla naszego rządu TTIP jest szansą na zastąpienie tej właśnie starej i niekorzystnej umowy nowymi zapisami które będą lepiej zabezpieczać interes Polski. Trudno się kłócić z takim podejściem do tematu – jednak trzeba by te dwie wersje dokładnie przeanalizować.

    I tu przechodzimy do, chyba najważniejszego, tematu tajności negocjacji. Jak się często przekonujemy na własnej skórze najważniejsze w umowach bywa to co napisane jest drobnym druczkiem. Trudno dyskutować o tym czy stara czy nowa umowa jest dla nas lepsza – nie znając dokładnie treści tej nowej umowy, a ta jeszcze nie istnieje. Istnieją różne dokumenty negocjacyjne – lecz te z kolei tajne są ze względu na taktykę negocjacji – strona europejska nie może publikować analiz rozważanych wariantów – bo mogłoby to być wykorzystane przez stronę amerykańską. Oznacza to, że do czasu podpisania traktatu konsultacje społeczne odbywać się mogą jedynie na frustrująco abstrakcyjnym poziomie. Jednak przecież dokumenty już przekazane stronie amerykańskiej, jak również te które nasi negocjatorzy od nich otrzymali nie są żadną dla amerykanów tajemnicą. Dlaczego więc nie miałyby być opublikowane? Okazuje się, że opór przed takim rozwiązaniem pojawił się po stronie amerykańskiej – przynajmniej tak to na spotkaniu tłumaczyła Szefowa przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce Ewa Synowiec. Nie daliśmy za wygraną  i uzyskaliśmy od pani Synowiec obietnicę, że sprawdzi jeszcze tą możliwość na najbliższych spotkaniach KE. Trzeba będzie to Komisji przypominać.

    Bez dokumentów konsultacje są dość jałowe.