• umowyMiedzynarodowe

    Przegląd umów o wolnym handlu

    Czwartego lutego bieżącego roku państwa uczestniczące w negocjacjach podpisały międzynarodową umowę o wolnym handlu Trans-Pacific Partnership (TPP). Nie oznacza to jeszcze jej wejścia w życie, ani nawet ratyfikacji, ale jest silnym sygnałem, że wiele się w niej już nie zmieni. Jest to dobra okazja by przyjrzeć się wszystkim negocjowanym obecnie podobnym umowom i przypomnieć czemu tak często wywołują protesty.

    Dla ustalenia uwagi poniżej są wypisane najbardziej istotne umowy.

    • Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP) – umowa negocjowana między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. Jest obiektem szczególnie widocznych protestów w całej Unii, które już opóźniły nieco jej negocjacje.
    • Comprehensive Economic and Trade Agreement (CETA) – umowa negocjowana między Kanadą a Unią Europejską. Medialnie mniej znana niż TTIP, mimo że zawiera właściwie wszystkie najbardziej niepokojące jej zapisy.
    • Trans-Pacific Partnership (TPP) — wyżej wspomniana umowa między wieloma państwami graniczącymi z Oceanem Spokojnym, choć chęć przyłączenia się do umowy wyraziły również między innymi Indie. Umowa nie ma natomiast obejmować Chin, przez to potencjalnie zwiększając wpływy Stanów Zjednoczonych w Azji Wschodniej.

    Wszystkie te umowy oficjalnie mają ułatwiać handel międzynarodowy, poprzez zniesienie ceł i innych przepisów obecnie go utrudniających, a także ujednolicić różnorakie wymagania jakościowe w uczestniczących krajach. Te idee nie są same w sobie złe, ale niestety praktyczne ustalenia pojawiające się w umowach już tak.
     
     

    Z pirackiego punktu widzenia bardzo ważne jest, że każda z tych umów zawiera dużo ustaleń związanych z prawem autorskim i patentowym. W TPP i TTIP te ustalenia mają charakter bardzo bliski prawu Stanów Zjednoczonych, które jak wiadomo jest jednym z najgorszych w tych kwestiach. Takie przepisy w oczywisty sposób szkodzą kulturze czy wolności internetu, ale również są bardzo groźne dla dostępności tańszych zamienników leków. Zresztą wiele negocjowanych zapisów było podejrzanie podobnych do tych znanych z ACTA, do których mało kogo trzeba bardziej zniechęcać. CETA w tej akurat kwestii jest nieco mniej groźna – również ma zawierać zapisy dotyczące praw autorskich, ale przynajmniej mają one nie pogarszać ich stanu względem obecnego status quo.

    Być może nawet bardziej groźne są zapisy dotyczące systemu arbitrażu Investor-state dispute settlement (ISDS), te już występujące we wszystkich powyższych umowach. Te zapisy pozwalają firmom zagranicznym pozywać rządy krajów, gdy te wprowadzają jakiekolwiek przepisy mogące potencjalnie zaszkodzić zyskom owych firm. Tego typu zapisy mają chronić kapitał firm przed nieuprawnionymi przejęciami przez władze niepraworządnych państw w których nie można liczyć na niezależne sądy. Kraje Unii zdecydowanie się do takich państw nie zaliczają, więc te przepisy głównie dają więcej władzy dużym międzynarodowym korporacjom i uderzają w ideę państwa prawa – oczywiście proces nie odbywa się przed sądem kraju, który jest pozywany, a przed specjalnym trybunałem, którego niezależność trudno gwarantować.

    Inne budzące kontrowersje zapisy, szczególnie w TTIP, zmniejszają wymagania jakościowe, zdrowotne i środowiskowe. W Stanach Zjednoczonych przepisy są wyjątkowo liberalne w kwestiach dopuszczalnej zawartości sprzedawanej żywności czy wpływu działań prywatnych firm na środowisko naturalne i TTIP ma sprowadzić część europejskich przepisów do tego poziomu. O ile europejskie przepisy silnie chronią konsumentów, o tyle bardziej zaskakującym może jest, że również TPP wywołało negatywne reakcje wśród obrońców środowiska, jako potencjalnie utrudniające walkę z globalnym ociepleniem.

    Bardzo ważne są też same formy negocjacji tych umów. Wszystkie były negocjowane w tajemnicy, ze zminimalizowanym udziałem organizacji pozarządowych i zwyczajnych obywateli. Taka forma jest skrajnie antydemokratyczna, szczególnie biorąc pod uwagę jak duży wpływ tego typu umowy będą mieć na codzienne życie ludzi. Po masowych protestach w Europie proces negocjacji nad TTIP uzyskał przynajmniej minimalny poziom transparencji i jest szansa że ta umowa nie zostanie przyjęta wbrew woli Europejczyków. Jednak aby o to zadbać musimy nadal uważnie przyglądać się pracom nad umową i głośno wyrażać swoje zdanie.

     

Comments are closed.